Bolączki własne. Było mi sądzone
Twe oczy napaść takim dniem upadku
Lub na twój patrzeć. Dla nas obu miejsca
Świat cały miał za mało. Muszę jednak
Opłakać łzami równie dostojnymi,
Jak krew serdeczna, że ty, brat mój, rywal
W najwyższych celach, wspólnik mój we władzy,
Druh i towarzysz z pobojowisk, ramię
Mojego ciała, serce, co mych myśli
Zarzewiem tliło — że nas, równych sobie,