Marta. Tak, tak, schowajcie swoje instrumenty,
Poczciwi ludzie, niema tu co robić.

Druugi muzykant. Może-ć się jeszcze co znajdzie.

(Wchodzi Piotr).

Piotr. Zagrajcie mi na basetli, panowie muzykanci, zagrajcie
mi na basetli, jeżeli mi dobrze życzycie.

Pierwszy muzykant. Dlaczego na basietli?

Piotr. Bo moja dusza gra teraz na drumli. Zagrajcie mi
co smętnie skocznego dla rozweselenia.

Pierwszy muzykant. Daj nam waść pokój; nie pora teraz
do gędźby.

Piotr. Nie chcecie zatem?

Muzykanci. Nie.

Piotr. Czekajcie, zapłacę wam za to.