Aptekarz. Mam ja taki środek;
Ale w Mantui prawo śmiercią karze
Każdego, co się waży go udzielić.

Romeo. Tak bardzo jesteś biedny, tak cię srodze
Los upośledza i boisz się umrzeć?
Głód z twych lic, z oczu patrzy niedostatek;
Łatana nędza wisi na twym grzbiecie;
Świat ci nie sprzyja, ani prawo świata,
Bo świat nie daje-ć prawa być bogatym;
Drwij więc z praw, przyjm to i przestań być biednym.

Aptekarz. Ubóstwo, a nie chęć skłania mnie uledz.

Romeo. Ubóstwo twoje też, nie chęć opłacam.

Aptekarz. Weź pan to, rozczyń w jakimkolwiek płynie
I płyn ten wypij, a choćbyś miał siłę
Trzydziestu ludzi, wnet wyzioniesz ducha!

Romeo. Oto masz złoto, tę truciznę zgubną
Dla duszy ludzkiej, która więcej zabójstw
Na tym obmierzłym świecie dokonywa,
Niż owe marne preparata, których
Pod karą śmierci sprzedać ci nie wolno.
Nie ty mnie, ja ci sprzedałem truciznę.
Bądź zdrów: kup strawy i odziej się w mięso.—
Kordyale, nie trucizno, pójdź mi służyć
U grobu Julii, bo tam cię mam użyć.

(Rozchodzą się).


SCENA II.