Samson. Dobądźcie mieczów, jeśli macie serca. Grzegorzu,
pamiętaj o swoim pchnięciu. (Biją się).

Benwolio. Odstąpcie, głupcy; schowajcie miecze do pochew!
Sami nie wiecie, co robicie.

(Rozdziela ich swoim mieczem).

(Wchodzi Tybalt).

Tybalt. Cóż to? krzyżujesz oręż z parobkami?
Do mnie, Benwolio! pilnuj swego życia.

Benwolio. Przywracam tylko pokój. Włóż miecz nazad
Albo wraz ze mną rozdziel nim tych ludzi.

Tybalt. Z gołym orężem pokój? Nienawidzę
Tego wyrazu, tak jak nienawidzę
Szatana, wszystkich Montekich i ciebie.
Broń się, nikczemny tchórzu.

(Walczą).

(Nadchodzi kilku przyjaciół obu partyi i mieszają się do
zwady; wkrótce potem wchodzą mieszczanie z pałkami).

Pierwszy obywatel. Hola! berdyszów! pałek! Dalej po nich!
Precz z Montekimi, precz z Kapuletami!