SCENA IV.
Sala w domu Kapuletów.
(Wchodzi pani Kapulet i Marta).
Pani Kapulet. Weź te półmiski i wydaj korzeni.
Marta. Piekarz o pigwy woła i daktyle.
(Wchodzi Kapulet).
Kapulet. Śpieszcie się, śpieszcie! Już drugi kur zapiał;
Poranny dzwonek ozwał się: to trzecia,
Dojrzyj ciast, moja Marto; nie szczędź przypraw.
Marta. Co to za wścibstwo! Idźże się pan przespać.
Dalipan, jutro się nam rozchorujesz
Z tego niewczasu.
Kapulet. Ani krzty! Do licha!
Nie wysypiałem się dla spraw mniej ważnych,
A przecież nigdy nie zachorowałem.