Stuliła listki, umilkły ptaszęta —

Nie dostać jabłka, nie dostać tyczyną!

Macosze w złości krwią oczy zapłyną,

Skoczyła sama... ej, darmiutka praca!

Odeszła — wszystko k’dawnemu22 powraca.

Próbuje jeden i drugi i trzeci;

Aż dostrzeżono sieroteczkę w kleci.

— „Zerwij mi jabłko, zerwij mi je, duszko!”

Na rączkę dziewy upadło jabłuszko,

Ptaszęta znowu poczęły swe psoty