Może zgrzeszyłem — i karzesz ich za to;

Zginę — otworzysz kleć Twoję bogatą;

Rozkażesz słonku, by śniegi pożarło,

By rozegrzało ziemię obumarłą,

Gdy grom ją wstrząśnie, gdy deszczyk napoi,

Wyłoni ziółka, zgłodniałych ukoi:

Oni niewinni! Jeszcze świat ich łudzi,

Jeszcze kochają i Ciebie, i ludzi...

— Żebyż to, Boże, nim dusza wyleci,

Okruchę chleba... nie dla mnie — dla dzieci...