Pani krzyknęła: „O! kto w Boga wierzy!”

I wnet co było ze dworskiej młodzieży

Wszyscy na ratunk skoczyli do wody.

Po chwili — strasznej niepewności chwili,

Co życie całe skupiwszy w minucie,

Szarpie i miota osłupiałe czucie —

Śmiali pływacze z wód się wynurzyli.

Dziecię zdrętwiałe u królowej łona

Zwisło na ręku jak trawka skoszona.

Gdy z przerażenia ochłonięto przecie,