A zacznie mówić — ptaszęta niemieją.

Lecz dzisiaj... dzisiaj coś sama nieswoja;

Darmo ją bawić chcą słudzy najszczersi:

Jak niezabudka kwitnąca u zdroja,

Powisła główką ku szlachetnej piersi.

Nagle zawrzały ponadbrzeżne chatki:

„Pani! tam Pani!” — i dziatwy gromada

Jak pszczółek z ula z chałupek wypada.

„Pani! hej, pani!” — i wprost jak do matki,

Jak do rodzonej, skoczyły pisklęta;