„Jako mężczyzna mógłby się rozmnożyć”.

Zdjęłam uniform śmierdzący fryturą

i wyszłam zaczerpnąć świeżego powietrza.

Wróciłam, a koleżanka z testem ciążowym

w tym miesiącu nie wywiodła w pole matki

natury. Oblała egzaminy Byczą Krwią.

W ślepej łazience podcięła sobie żyły

tępym kozikiem do obierania kartofli.

„Kiedyś będziesz lżejsza od powietrza”.