Dziadek całuje ja w czoło.

Jego usta błysk w pajęczynie,

dłonie spuchnięte króliki w niebieskim sitowiu

tną krajzegą deski na nowe łóżka,

na wszelki wypadek, dla nowych gości.

Co będzie, gdy dorośnie? Przejrzy na oczy

i zapragnie zachłysnąć się twoim powietrzem.

Może przejdziesz ulice na czerwonym świetle,

napatoczysz się w miejskim szalecie na złotą bestię,

na sen, nóż w parku, na splot wydarzeń i słów.