którego nie podeptał wojskowy but. Uciekałem

na furmance, za pazuchą mój Anioł Stróż

heblował mnie na człowieka, mnie stolarza.

Dał cynk, gdy podchodziłem do Warszawy,

że ślubna z byle cepem urzęduje na klepisku,

chciałem babie manto spuścić, ale uciekła

perliczka jedna. Z domu nie został kamyk,

wystrugałem nowe gniazdko, ale uciekłem

do gospody przed miejscowym aniołem stróżem,

co partią mamił, obiłem mu mordę na klepisku,