Lampy wybałuszał sufit drapowany,
za parawanem mijały nieludzkie godziny.
Trio grało na skalpelach. Pod koniec przemiany
powróciła przytomność i świat sponiewierany.
Niech się utopią w rymach mojej formaliny
wałkarz lipczyk, krawiec głowacz, orszoł prążkowany
w szpitalu Saint Mary’s, sprawcy mej przemiany.
Oko waserwagi
Każdy jak może, swoja starość łata.
Tytus Czyżewski