Do statku łódka poniesie nas krucha,

A na parowcu tym... Ach! Świat szeroki —

Przed nami przestwór, nad nami — obłoki!

Wsiadamy. Nie czas żałować rozstania

Z obcym drobiazgu ludzkiego mrowiskiem.

Olimpu szczyty obłok już przysłania,

Słońce ostatnim swym żegna nas błyskiem

I ton liliowy rzuca na wybrzeża...

Godzina, wieki pragniona, uderza!

Świst jeden, drugi, przeciągły, chrapliwy...