Zazgrzytał łańcuch i okręt już rusza.

Z kajut na pokład wybiega kto żywy

I pod osłoną dymu pióropusza

Raz jeszcze żegna bliskich garstkę drogą.

Lecz my — na brzegu nie mamy nikogo.

Tym lepiej! Cały świat niesiemy z sobą...

Choćbyśmy nigdy nie wrócili z drogi,

Niczyjej duszy nie zmroczym żałobą,

Niczyjej drzemki spokój cenny, błogi,

Zniknieniem naszym zmącony nie będzie...