— Powiesić psiąkrew, to sie upamięta...
— Nauczyć hycla rozumu!
Wszyscy porwali się od stołu. W oczach każdego zaiskrzył się groźny, ponury fanatyzm.
Nagle drzwi się otwarły i do izby wszedł Cyrek.
Dwadzieścia nóg raptem posunęło się ku niemu, dwadzieścia pięści ujrzał nad swą głową. I zamiast się przerazić...
— Zaczkajcie — rzekł spokojnie. — O co wam to idzie?
Połowa pięści opadła.
— Ty, niedowiarku, ściągasz na nas pomstę! Bez ciebie deszcz leje!...
— Dejcież mi usiąść! — ozwał się Cyrek i, zwracając się do wójta, szepnął: — Cztery flaszki!
Wszyscy, ździwieni, odstąpili go, patrząc po sobie, a wójt skoczył do szafki i postawił na stole cztery litry.