Cyrek podszedł zwolna i nalał.
— Kto nie pije?
Nikt nie odpowiedział, więc przypił do pierwszego z kraju. Poprzysuwali się w milczeniu i nieśmiało. Żaden nie chciał być ostatnim. Pisarz jeno zapomniał sobie o zwyczaju i wypił tylko jedną szklankę.
— To pijecie? — spytał Jędrek.
— No... no... ktoby się to spodziewał?
— Niczemu się, moiściewy, dziwować nie trza... rzekł ostentacyjnie pisarz.
Rozmowa się powiązała, i z drugą kolejką urosła w hałaśliwą gwarę. Każdy się do Cyrka zwracał, każdy chciał z nim mówić.
— E każ-eście się zabrali? — pytali go.
— Do folusza...
— We święto?