— Muszę!

— Kanyż wam tak pilno?

— Czas nie stoi, ba idzie... Zawdy go trza gonić, aby nie uciekł...

— Dyć mądrze gadacie, bo mądrze, ale... napijcie się z nami!

— Darmo!

— E siądźcież!

Rzucili się ku niemu i poczęli go ciągnąć gwałtem; jeden za chazukę, drugi za serdak, inny znów, gdzie zdołał dostać i uchwycić... Ale on zaparł się nogami i ani rusz. Zeszamotali się i pomęczyli przy nim.

— Twarde macie sumienie — mówili, dysząc.

— Coby robił na świecie bez niego? Ziemia twarda, jak skała, ani je ugryść, to trza twarde uwziątki coby wyżej... Kumie! — zwrócił się do wójta mam do was nieduży interesik... ale to jutro — dodał po namyśle. — Wyciągnijcieno jeszcze flaszczynę!... — szepnął i począł szukać w zanadrzu okrąglaków.

Radni myśleli, że sobie Cyrek flaszkę do rękawa wsadzi, więc niemałe było ich ździwienie i radość, skoro ją Cyrek na stole postawił.