Wszyscy się zastanowili.

— No, co gadał? Powiedzcie... — szepnął Tomek.

Pisarz potoczył dokoła okiem filozofa, „który okiełznał emanacyę”...

— Grzech jest w narodzie! — huknął. — Grzech jest i nic więcej...

— A bieda kany się podziała? — wtrącił Jędrek żałośnie z końca stołu.

Pisarz ku niemu oczy gniewnie obrócił.

— Bieda jest w grzechu, a grzech w biedzie! Rozumiesz teraz?

A gdy wszyscy milczeli, podniósł głos i tak prawił:

— Ksiądz pleban dokumentnie wyłożył, o co się rozchodzi. Nie idzie — prawi — o tych, co się zabawią w karczmie, albo w Kółku. Bo co biedny człek ma w niedzielę robić?

— Hej! — potaknęli.