Wszystkim przypadały do serca rozumne słowa.
— To ci łeb! — mówili między sobą.
— Haraku! — krzyknął pisarz i spojrzał dumnie na obecnych. — W mig pojawiła się flaszka.
— O, tu mnie już nie upytacie — szepnął Cyrek i powstał.
— Każ uciekacie?
— Muszę!
— Kanyż wam tak pilno?
— Czas nie stoi, ba idzie... Zawdy go trza gonić, aby nie uciekł...
— Dyć mądrze gadacie, bo mądrze, ale... napijcie się z nami!
— Darmo!