— W Modlicy zaś wyschła do cna, musiały sadzić na nowo.
Poredzały313 dziabiąc motyczkami ziemię i kopiasto obsypując grzędy, galancie314 wyrosłe, ale i sielnie315 zachwaszczone, mlecze bowiem szły w kolano316, a kacze ziela i nawet osty puszczały się gęsto kiej317 las.
— Czego człowiek nie sieje ni potrzebuje, to się bujnie rodzi — zauważyła któraś otrzepując ze ziemi jakiś chwast wyrwany.
— Jak każde złe! Grzechu ano nikt nie posiewa, a pełno go na świecie.
— Bo plenny! Moiściewy! póki grzechu, póty i człowieka. Przeciech318 powiadają: bez grzechu nie byłoby śmiechu, albo to: kiejby319 nie grzech, to by człowiek dawno zdechł! Potrzebny musi być na coś, jako i ten chwast, bo oba stworzył Pan Jezus! — prawiła po swojemu Jagustynka.
— Pan Jezus by ta stworzył złe! Juści! Człowiek to jak ta świnia, wszyćko musi swoim ryjem pomarać! — rzekła surowo Hanka, iż pomilkły.
Słońce już się było wyniesło320 galancie321 i mgły opadły do znaku322, kiej323 dopiero ode wsi zaczęły nadchodzić kobiety.
— Robotnice! Czekają, aż im rosa przeschnie, żeby se nie zamoczyć kulasów324 — szydziła Hanka.
— Nie każdy tak łasy na robotę jako wy!
— Bo nie każdy tak musi harować, nie każdy! — westchnęła ciężko.