Antek przerzekł509 cosik510 do Pietrka, pojącego konie, i wszedł oglądać ojcową stronę, przyleciała za nim Hanka.
— Trza511 będzie wyporządzić i przeniesiemy się tutaj. Jest to wapno?
— Kupiłam jeszcze w jarmarek, zaraz jutro zawołam Stacha, to wybieli. Juści, co na tej stronie będzie nam sposobniej.
Medytował cosik obchodząc wszystkie kąty.
— Byłeś w polu? — spytała nieśmiało.
— Byłem, wszyćko dobrze, Hanuś, że i sam bym lepiej nie zarządził.
Pokraśniała strasznie, rada pochwale.
— Jeno Pietrkowi świnie pasać, a nie robić w groncie512! Paparuch!
— Abo to nie wiem! Jużem się nawet przewiadywała o nowego parobka.
— Wezmę ja go w garście, a nie posłucha, to wygonię na cztery wiatry!