Chciała jeszcze coś pedzieć513, ale dzieci zakrzyczały i poleciała do nich, zaś Antek ruszył w podwórze przepatrując wszystko bacznie, a tak surowo, że choć tylko niekiedy rzucił jakie słowo, a Pietrkowi jaże skóra cierpła i Witek bojąc mu się nawijać na oczy przemykał się jeno514 z dala, stronami.
Józka doiła już trzecią krowę śpiewając coraz rozgłośniej:
Stój, siwulo, stój!
Skopkę515 mleka dój!
— A to się drzesz, jakby cię kto ze skóry obłupiał! — krzyknął na nią.
Urwała z nagła, ale że była harda i nieustępliwa, to zaśpiewała dalej, jeno co516 już ciszej i jakby lękliwiej:
Kazała cię matka prosić,
Żebyś mleka dała dosyć,
Stój, siwulo, stój!
— Zawarłabyś517 ano gębę, gospodarz w chałupie! — skarciła ją Hanka dźwigając picie la518 ostatniej krowy — zaraz tu będzie posłuch — dodała.