— Prrr! A zjem, niezgorzej już mi kruczy652 w brzuchu po obiedzie.
— Mało to ci było?
— I... płone653 jadło, to przelatuje przez żywot654 kiej bez sito.
— Płone! widzisz go! Cóż to, mięso będę ci dawała? Sama po kątach też nie chlam655 kiełbasy. Drugie656 na przednówku i tego nie mają. Obacz no, jak to żyją komornicy.
Postawiła w ganku dzieżkę657 zsiadłego mleka i bochen.
Przysiadł łakomie do jadła i z wolna się nadziewał658 podrzucając niekiej659 glonki chleba boćkowi, któren660 przygrajdał się ze sadu i warował przy nim kiej661 pies.
— Chude, sama serwatka — mruczał podjadłszy już nieco.
— A może byś chciał samej śmietany, poczekaj.
Zaś kiej662 się nałożył do syta i brał za lejce, dorzuciła uszczypliwie:
— Zgódź się do Jagusi, ona ci tłuściej będzie dawała.