— A mamy, w urzędzie zrobiony i przy świadkach.
— Wszyscy czekają, to i Jagusia może.
— Pewnie, że musi, ale co ma swojego, to zaraz zabierze, a ma przeciek krowę z cielęciem, a świnię, a gąski...
— To wspólne i pójdzie do działów — powstał twardo kowal.
— Do działów! Chcielibyście! Co dostała we wianie, tego jej nikt mocen odebrać! A może chcecie i kiecki a pierzyny też podzielić między siebie, co? — podnosiła głos coraz silniej.
— La śmiechu rzekłem, a wy zaraz z pazurami...
— Juści... Przeglądam ja was dobrze, juści...
— Bo i co tu będziem po próżnicy klektać238. Prawdę rzekliście, Hanka, że trza poczekać na Antka. Mnie się śpieszy do dziedzica, bo tam już na mnie czekają — wstał, a dojrzawszy ojcowy kożuch rozwieszony w kącie na drążku, jął go ściągać.
— W sam raz zdałby się na mnie.
— Nie ruchajcie, niech się suszy — broniła Hanka.