— Bez was stanowić nie możem...
— Boć pierwszym we wsi jesteście.
— A rozumu też wam Pan Jezus nie poskąpił.
— I choć przez118 urzędu, a gromadzie przewodzicie...
— Kużden się na was ogląda.
— Ile że o wszystkich krzywdę chodzi.
Powiedział każdy swoje, a przypochlebnie, że Boryna poczerwieniał, ręce rozłożył i zawołał:
— Ludzie kochane, kiej nie miarkuję, z czym przychodzicie?
— A wedle naszego lasu, mają go rąbać po Trzech Królach!
— Przeciech już na tartaku rzną jakieś drzewo.