— Prawdę mówicie, ale Pietrkowi wójtostwo do grdyki nie wraca, nie; grontu już dokupił i stodółkę dostawił, i konie ma kiej te hamany!...
— Juści, ino nie wiada, co mu z tego ostanie, kiej się urząd skończy...
— Myślicie...
— Oczy swoje mam i miarkuję se zdziebko...
— Dufny ci on w siebie i z dobrodziejem58 koty drze.
— A że mu się darzy, to ino bez kobietę; on se wójtuje, a ona w garści wszyćko dzierży.
Milczeli znowu z pacierz dobry.
— A wy to nie poślecie z wódką do której?... — zapytała ostrożnie.
— I... nie bierą mę już ciągotki do kobiet, za starym...
— Nie powiadajcie po próżnicy! Ino ten stary, co się ruchać nie może, łyżki sam do gęby nie doniesie i na przypiecku se dochodzi... Widziałam, kiejście worek żyta nieśli.