— Sielny wieprzak, daliście ze trzydzieści rubli...
Oglądał go pilnie.
— A słoninę to ma grubą, że szukać! — zaśmiała się stara, podsuwając mu pod oczy połeć.
— I... Niecałe trzydzieści dałam, niecałe! — odpowiedziała z prześmiechem Hanka.
— Borynowy wieprzek! — wybuchnął naraz, nie mogąc już powstrzymać złości.
— Jaki to zmyślny, nawet po ogonie rozpozna czyj! — szydziła stara.
— Niby jakim prawem żeście zarżnęli! — zakrzyczał wzburzony.
— Nie wykrzykujcie, bo tu nie karczma. A takim prawem, że Antek przez Rocha przykazał go zarznąć.
— Cóż tu Antek ma do rządzenia? Jego to?
— A juści, że jego!