— Co ino posłyszę, to wygram.
— Hale, każda liszka1111 swój ogon chwali. A taką nutę wygrasz, co? — i beknął po swojemu piskliwie a zawodzący.
Ale Witek nawet nie dosłuchał, skrzypki przyniósł, zasiadł pobok1112 i przegrał rychtyk1113 to samo, a potem rznął insze, jakie tylko słyszał w kościele, i tak sprawnie, jaże1114 się dziad zdumiał.
— Cie, na organistę byłbyś zdatny!
— Wszyćko1115 wygram, wszyćko, nawet i takie dworskie, i takie, co je śpiewają po karczmach — przechwalał się rozradowany, wycinając od ucha, jaże1116 kury zagdakały na grzędach, gdy Hanka nadeszła i zaraz go przepędziła, bych1117 Józce pomagał.
Do cna1118 już ściemniało na świecie, ostatnie zorze gasły, a wysokie, ciemne niebo rosiło się gwiazdami, wieś już kładła się spać, jeno1119 od karczmy zalatywały dalekie pokrzyki i brzękliwe głosy muzyki.
Hanka siedziała przed gankiem, karmiąc dziecko i pogadując z dziadkiem o tym i owym; cyganił1120 jucha, jaże1121 się kurzyło, ale nie przeciwiła mu się, myśląc swoje i tęsknie w noc poglądając.
Jagna nie wróciła jeszcze, nie siedziała również i u matki, bo zaraz z wieczora poszła na wieś do dzieuch, jeno co nikiej1122 nie wysiedziała, tak ją cosik1123 ponosiło. Jakby ją kto za włosy wyciągał, że w końcu już sama jedna łaziła po wsi. Długo patrzyła we wody pogasłe i drżące od powiewów, w rozruchane1124 ździebko1125 cienie, we światła, co leciały z okien na gładź stawu i marły nie wiada1126 kaj1127 i przez co! Rwało ją gdziesik1128, że poleciała za młyn, aż na łąki, kaj już leżały ciepłe kożuchy białych mgieł i czajki śmigały nad nią z krzykiem.
Słuchała wód padających z upustu w czarną gardziel rzeki, pod olchy wyniosłe i jakby śpiące, ale ten szum zdał się jej jakimś żałosnym wołaniem i skargą nabrzmiałą płaczem.
Uciekła i patrzała w młynarzowe okna, buchające światłem, gwarami a brzękiem talerzy.