— Pewnie, że musi, ale co ma swojego, to zaraz zabierze, a ma przeciek krowę z cielęciem, a świnię, a gąski...
— To wspólne i pójdzie do działów — powstał twardo kowal.
— Do działów! Chcielibyście! Co dostała we wianie1241, tego jej nikt mocen odebrać! A może chcecie i kiecki a pierzyny też podzielić między siebie, co? — podnosiła głos coraz silniej.
— La1242 śmiechu rzekłem, a wy zaraz z pazurami...
— Juści1243... przeglądam ja was dobrze, juści...
— Bo i co tu będziem po próżnicy klektać. Prawdę rzekliście, Hanka, że trza1244 poczekać na Antka. Mnie się śpieszy do dziedzica, bo tam już na mnie czekają — wstał, a dojrzawszy ojcowy kożuch rozwieszony w kącie na drążku jął1245 go ściągać.
— W sam raz zdałby się na mnie.
— Nie ruchajcie1246, niech się suszy — broniła Hanka.
— A już te buciary oddacie. Cholewy jeno1247 całe, a i to już raz podszywane — tłumaczył, chytrze ściągając je z drążka.
— Niczego tknąć nie pozwolę! Weźmiecie co niebądź, a potem powiedzą, żem pół gospodarki zatraciła. Niech przódzi spis zrobią. Nawet kołka z płotu ruszyć nie dam, póki wszystkiego urząd nie opisze!