— Spisu nie było, a już się kajś1248 zadziały ojcowe pościele...

— Mówiłam ci, co się stało! Zaraz po śmierci rozwiesili na płocie i ktosik1249 w nocy ukradł. Nie było głowy baczyć1250 na wszystko.

— Dziwne, co tak zaraz nalazł się złodziej...

— To niby jak? Ja wzienam1251, a teraz cyganię, co?

— Cichota, kobiety! Tylko przez kłótni, poniechaj, Magduś! Kto ukradł, niech miał będzie na śmiertelną koszulę.

— Sama pierzyna ważyła bez mała ze trzydzieści funtów.

— Mówię ci, stul pysk! — wrzasnął na żonę i wywiódł Hankę w podwórze, niby to la1252 obejrzenia prosiąt.

Poszła za nim, ale dobrze się miała na baczności.

— Chciałem wam cosik1253 poredzić1254.

Nastawiła ciekawie uszów, miarkując nieco, kole1255 czego kręci.