— Może o Antku! — szepnęła z trwogą, biorąc papier przez zapaskę1267.
— Pono o Grzeli. Mojego nie ma, pojechał do powiatu, a stójka jeno powiadał, że tam stoi napisane, jakoby Grzela pomarł czy coś...
— Jezus Maria! — krzyknęła Józka.
Magda też się zerwała na nogi.
Wszyscy patrzyli na ten papier ze zgrozą i strachem, obracając nim bezradnie w roztrzęsionych rękach.
— Może ty, Jaguś, poredzisz1268 rozebrać1269 — prosiła Hanka.
Stanęły nad nią pełne niepokoju i trwogi, ale Jagna po długiej chwili sylabizowania odparła zniechęcona:
— Hale, kiej to nie po naszemu pisane i nie poradzę wymiarkować1270.
— Nie przy niej pisane! Za to co inszego potrafi najlepiej — syknęła wójtowa wyzywająco.
— Idźcie no swoją stroną i ludzi nie zaczepiajcie, kaj was obchodzą z daleka jak to śmierdzące — warknęła stara.