— A niech skarży, co mi ta zrobi!

— Były z rana u spowiedzi, a potem długo radziły z dobrodziejem, nie podsłuchiwałem juści, a mówię, co me jeno doszło piąte przez dziesiąte; tak się na was skarżyły, jaże1382 proboszcz pięścią wygrażał.

— Ksiądz, a wsadza nos w cudze sprawy! — wyrzekła porywczo, tak jednak zgryziona tą wiadomością, że cały dzień chodziła kiej1383 błędna, pełna trwóg i najgorszych przypuszczeń.

O samym mroku jakiś wóz przystanął przed opłotkami.

Wyleciała z chałupy zestrachana i dygocąca, wójt siedział na bryce.

— O Grzeli już wiecie! — zaczął. — No, nieszczęście i tyla! Ale mam la1384 was i dobrą nowinę: oto dzisiaj abo1385 najdalej jutro powróci Antek!

— Nie zwodzicie mnie aby? — nie śmiała już zawierzyć.

— Wójt wama1386 mówi, to wierzcie! w urzędzie mi powiedzieli...

— To i dobrze, kiej1387 wraca, największa pora! — mówiła chłodno, jakby całkiem bez radości, a wójt pomedytował cosik1388 i pomówił wielce przyjacielsko:

— Źleście sobie poczęli z Jagusią! Już na was wniesła1389 skargę, mogą was pokarać za samowolę i gwałt. Nie mieliście prawa jej ruchać1390, siedziała na swoim. Dopiero to będzie, jak Antek wróci, a was wsadzą! Z czystego przyjacielstwa wam radzę, załagodźcie tę sprawę! Zrobię, co jeno1391 będę mógł, aby skargę odebrały ze sądu, ale krzywdę musicie sami odrobić.