— Młynarz przynosił na nią całe tysiąc złotych, ale ja wzbroniłam, bo jak temu wilkowi wpadnie co w pazury, to mu już sam zły nie wyrwie. A może się jeszcze trafi kto drugi z pieniędzmi?
— Śliczna łąka, jak amen tak pewne dwa pokosy w rok, żebym tak miał grosz zapaśny! — westchnął oblizując się kiej kot do mleka.
— Już i Maciej chcieli ją kupować, że to rychtyk przylega do Jagusinego pola.
Drgnął na to imię, lecz dopiero w jakieś Zdrowaś1876 zapytał niby niechcący, wlekąc1877 oczami po polach, daleko.
— Co się to wyrabia u Dominikowej?
Ale przejrzała go w lot, prześmiech jeno1878 wionął po zwiędłych wargach, rozjarzyły się oczy i przysunąwszy się jęła1879 mówić bolejąco:
— A co! Piekło tam i tyla. W chałupie kiej1880 po pochowku, jaże mrozi od smutku, a pociechy znikąd ni poratunku! Jeno oczy wypłakują i boskiego zmiłowania czekają! A już najbarzej Jagusia...
I kieby1881 przędzę rozsnuwała różnoście1882 o Jagusinych smutkach, żalach i opuszczeniu. Mówiła gorąco, przypochlebiając mu się i jakby ciągnąc za język, ale milczał uparcie, gdyż z nagła rozparła go taka żrąca tęsknica, jaże1883 się cały rozdygotał.
Szczęściem, co powróciła Józka niosąc z pól zapaski czernic1884, nasypała mu jagód w kapelusz i zebrawszy dwojaki pobiegła w dyrdy1885 ku chałupie.
A Jagustynka nie doczekawszy się od niego ani słowa odpowiedzi jęła się dźwigać stękający.