— Nastusia ma swoje tysiąc złotych, na zadatek chwaci2036...

— A kajże2037 to jeszcze chałupa, lewentarz2038, porządki2039, zasiewy?

— Kaj2040? A tu! A tu! — wrzasnął naraz Szymek wyskakując przed nich a trząchając zaciśniętymi garściami...

— Tak się to mówi, ale czy uredzisz2041? — mruknął Antek niedowierzająco.

— Dajcie mi jeno ziemię, a obaczycie, dajcie! — zakrzyczał z mocą.

— To nie ma się co głowić, a jeno iść do dziedzica i kupować!

— Poczekaj, Antek, zaraz, niech no se wszyćko2042 w myślach ułożę...

— Obaczycie, jak sobie radę dawał będę! — gadał prędko Szymek. — A kto u matki orał? Kto siał? Kto zbierał? Dyć jeno ja sam! A źle to w roli robiłem, co? Wałkoń to jestem, co? Niech cała wieś powie, niech matka zaświarczy2043! Dajcie mi jeno2044 grunt, spomóżcie, braty rodzone, a to już wama2045 za to do śmierci się nie odsłużę. Pomóżcie, ludzie kochane, pomóżcie! — wołał śmiejąc się i płacząc na przemian, zgoła jakby pijany radosną nadzieją.

A kiej2046 się ździebko2047 uspokoił, zaczęli już wspólnie rozważać i deliberować nad tymi zamysłami.

— Bych2048 się jeno2049 dziedzic zgodził na spłaty! — westchnęła Nastka.