— Jedno, co pewna: zdać się na Opatrzność i czekać zmiłowania Bożego.
— Hale, i wezmą me2077 w dybki2078, w Sybir pognają...
— Wielu jednak powraca, sam znałem niejednego...
— Juści, jeno2079 co to po latach zastanę w chałupie, co? A bo to kobieta da sama radę? Zmarnuje się wszystko! — szeptał bezradnie.
— Z duszy serca rad bym ci pomógł, ale cóż ja mogę... Czekaj, mszę świętą odprawię do Przemienienia Pańskiego na twoją intencję. Zapędź mi konie do stajni, późno! No, mówię ci, późno, czas spać!
Antek tak był przejęty turbacjami2080, że wyszedłszy z księżego podwórza dopiero przypomniał sobie Jagusię i spiesznie do niej poleciał.
Juści, co już czekała skulona pod stodołą.
— Czekałam i czekałam!
Głos miała jakby schrypnięty od rosy.
— Mogłem się to księdzu wymówić? — Chciał ją objąć, odepchnęła go.