Ale nie zasnął; leżał wpatrzony w dalekie migoty gwiazd i nasłuchując cichych stąpań nocy rozważał se o Jagusi.
— Ni z nią, ni przez2139 niej! A żebyś! — zaklął z cicha i wzdychał żałośnie, i przewracał się z boku na bok, i odrzucał pierzynę, stawiając nogi na chłodnej, orosiałej trawie, ale śpik nie przychodził i myśle2140 o niej nie ustawały ni na to oczymgnienie2141.
Któreś dziecko zapłakało w chałupie i zamamrotała cosik2142 Hanka; uniósł głowę, ale po chwili przycichło i znowu opadły go deliberacje2143 i szły przez niego kiej2144 te wiośniane, pachnące zwiewy kolebiące duszę słodkimi spominkami2145; ale już się im nie dał w niewolę, a na sprzeciw, rozglądał się w nich trzeźwo, że w końcu przyszedł do tego, co2146 sobie rzekł uroczyście, jakby na świętej spowiedzi:
— Raz temu musi być koniec! Wstyd to i grzech! Co by to znowu ludzie pedzieli2147! Dyć ociec dzieciom jestem i gospodarz! Musi być koniec.
Postanawiał, ale było mu jej żal, nieopowiedzianie żal.
— Niech se2148 jeno2149 człowiek raz jeden pofolguje2150, a już się tak pokuma ze złem, co go i śmierć nie rozdzieli! — medytował gorzko i górnie.
Świt się już robił, całe niebo przyodziewało się kieby2151 w te zgrzebne gzło2152, ale Antek jeszcze nie spał, zaś kiej biały dzień jął mu zazierać w oczy, przyleciała go budzić Hanka. Podniósł na nią schmurzoną twarz, lecz taki dziwnie był la2153 niej dobry, że skoro mu opowiedziała, z czym to wczoraj przychodził kowal późnym wieczorem, pogłaskał ją po nieuczesanych włosach.
— Kiej się udało ze zwózką, to ci już cosik kupię na jarmarku.
Rozradowała się taką łaską i dalejże molestować, aby też kupić oszkloną szafę na talerze, jaką miały organisty2154.
— Pokrótce to se zamyślisz o dworskiej kanapie! — zaśmiał się, przyobiecując jednak, co jeno2155 prosiła, i wstał prędko, robota bowiem czekała i trza było kark podać w jarzmo i ciągnąć jak co dnia.