Skoczył w sad i zginął.
Antek zbladł śmiertelnie i skoczył na równe nogi. Psy już docierały w opłotkach, na ganku rozległy się ciężkie stąpania.
— A może to już po mnie? — jęknął w trwodze.
Wszyscy jakby zmartwieli ujrzawszy na progu strażników.
Antek nie mógł się poruszyć, a jeno2175 latał oczyma po wywartych2176 oknach i drzwiach. Szczęściem, co Hanka całkiem przytomnie zapraszała ich siedzieć podsuwając ławę.
Grzecznie się przywitali, tak się zarazem przymawiając o kolację, że musiała im nasmażyć jajecznicy.
— Kajże2177 tak późno? — zapytał wreszcie Antek.
— Po służbie! Dzieło u nas niemałe! — odrzekł starszy wodząc oczami po zebranych w izbie.
— Pewnie za złodziejami? — dorzucił Antek śmielej, wynosząc flachę z komory.
— I za złodziejami, i za drugim! Przepijcie do nas, gospodarzu!