— Co się gospodarz gniewa! Kupię nie kupię, a potargować można.

— A targuj się, kiej ci pyska nie szkoda. — I nie zwracał już uwagi na Żydów, którzy rozwiązywali worki po kolei i oglądali pszenicę.

— Antek, pójdę ino do pisarza i w to oczymgnienie przyjdę do cie...

— Co? Na dwór skargę podajecie?

— A bez kogo to padła moja graniasta?

— Dużo ta wskóracie!

— Swojego darować nie daruję.

— I... borowego przyprzeć gdzie w boru do chojaka, sprać czym twardym, żeby mu aż żebra zapiszczały — zaraz byłaby sprawiedliwość.

— Borowy? Juści, że mu się to należy, ale dworowi też — rzekł twardo.

— Dajcie mi złotówkę.