— Dyć2303 to twój chłop! Że ta ździebko2304 przódzi2305, nim ksiądz poświęci, nie grzech, a chłopak haruje kieby2306 wół, to mu się należy nadgroda2307.
— Święta prawda! Nastuś! Nastuś! — skoczył kiej2308 wilk do dziewczyny, przycapił2309 ją kajś2310 w sadzie i nie popuszczając z garści, całował i skamlał:
— Wygonisz me2311 to, Nastuś? wygonisz, najmilsza, w taką noc?
Matka nalazła se jakąś sprawę w sieni, a Jagustynka rzekła na odchodnym:
— Nie broń mu, Nastuś! Mało dobrego na świecie, a zdarzy się kieby2312 to ziarno ślepej kurze, to je z pazurów nie popuszczajta2313.
Rozminęła się w opłotkach z Mateuszem, któren2314, dojrzawszy przez okno, co się w izbie święci, krzyknął do Szymka:
— Na twoim miejscu już bym to dawno zrobił!
I pogwizdując leciał na wieś szukać uciechy.
Ale nazajutrz o świtaniu Szymek stanął na robotę jak zawdy2315 i pracował niestrudzenie, tylko kiedy mu Nastuś przyniesła śniadanie, to łakomiej sięgał jej warg czerwonych niźli dwojaków.
— A zdradź me2316 ino, to ci łeb wrzątkiem obleję — groziła wpierając się w niego.