I to jeszcze starszy ścierpiał, chociaż już pozieleniał ze złości, a za pałaszem macał, ale dopiero kiej doszli ostatniej chałupy, rzucił się z nagła na Antka i krzyknął kamratowi:

— Bierz go!

Źle się jednak wybrali, bo nim poredzili go przytrzymać, odciepnął ich precz kiej kondle, uskoczył w bok pod chałupę, wyszczerzył zęby kiej wilk i trząchając kijem zawrzał przyduszonym, urywanym głosem:

— Idźcie swoją drogą... ze mną nie wygracie... nie dam się i czterem... a kły powybijam kiej2701 psom. Czego chcecie ode mnie?... w niczym nie winowatym2702... A szukacie bitki, dobrze... zamówta2703 se2704 jeno2705 przódzi2706 podwody2707 na swoje kości... A podejdź który i tknij me2708 jeno2709, spróbuj! — zakrzyczał wygrażając kijem i gotów już choćby do zabijania.

Strażnicy stanęli kiej2710 wryci, gdyż chłop był ogromny, rozwścieklony i kij jaże2711 mu warczał w garściach, więc starszy widząc, że to nie przelewki, sprobował wszystko obrócić w żart.

— Ha! ha! sławno, a to się nam udała szutka! — i trzymając się za boki, niby to od śmiechu, zawrócił z powrotem, ale uszedłszy kilkanaście kroków pogroził mu pięścią i zgoła już inaczej zawrzeszczał:

— My się jeszcze zobaczym, panie gospodarzu, i pogadamy.

— A niech cie ta przódzi2712 zaraza spotka! — odkrzyknął na odlew. — Hale, strach go sparł, to się żartem wykręca, pogadam i ja z tobą, niech no cię jeno2713 kaj2714 zdybię na osobności — mruczał bacząc, póki mu z oczów nie zeszli.

— Tamten poszczuł na mnie, głupi, myślał, co2715 me2716 wezmą kiej2717 psy zająca. To za mój opór, juści2718, prawda mu nie w smak — rozmyślał i doszedłszy pod dworski ogród, kawał za wsią, przysiadł w cieniu, abych odpocząć nieco, gdyż trząsł się jeszcze cały i spotniał kiej mysz.

Przez drewniane ogrodzenie widniał biały dwór, stojący w wyniosłym zagaju modrzewi, powywierane2719 okna czerniały kiej jamy, a na słupiastym ganku siedziało jakieś państwo i snadź2720 przy jadle, bo służba cięgiem2721 się kręciła kole2722 nich, szczękały statki2723, a niekiedy długi, wesoły śmiech dochodził.