— Ale, do matki mi czas.

— Nie bój się, nie odjedzie cie.

Przysiedli na jakimś dyszlu wystającym.

— Sielny jarmarek — rzekł po chwili Boryna rozglądając się po rynku.

— Przeciech nie mały! — Poglądała jeszcze ku kramom z żałością i często sobie westchnęła, ale już ją odchodziła smutność, bo powiedziała:

— Tym dziedzicom to dobrze... Widziałam dziedziczkę z Woli z panienkami, to tyla sobie kupowały, że aże lokaj za nimi nosił! I tak co jarmark!

— Kto cięgiem jarmarczy — temu długo nie starczy.

— Im tam wystarczy.

— Póki Żydy dają — rzucił złośliwie, aż Jaguś obejrzała się na niego i nie wiedziała, co rzec na to, a stary, nie patrząc na nią, zagadnął cicho:

— Byli to od Michała Wojtkowego z wódką u ciebie, Jaguś, co?...