— To ja wam rzeknę, po co przyjechały — zaczęła Jagustynka przystępując do nich.
Zbiły się w kupę i kiej gęsi powyciągały szyje nasłuchując z chciwością.
— A to będą was zapisywały do wojska — zaśmiała się skrzekliwie, ale żadna nie zawtórzyła, tylko Dominikowa rzekła z przekąsem:
— Cięgiem2984 się was trzymają psie figle.
— A bo z igły robita2985 widły! Wszystkie dziw zębów nie pogubią ze strachu, a każda by rada jakiej przygodzie. Wielka mi rzecz ziandary2986.
Płoszkowa wtoczyła swój spaśny2987 kałdun2988 w opłotki i dalejże rozpowiadać, jak to ją zaraz cosik tknęło, kiej2989 dojrzała bryki, jak to...
— Cichojta! Ano Grzela z wójtem lecą na plebanię.
Poniesły2990 oczy na drugą stronę stawu, przeprowadzając idących.
— Cie, to i Grzelę wołają.
Ale nie zgadły, bo Grzela puścił brata naprzód, a sam obejrzał bryki, stojące przed plebanią, wypytał furmanów, przyjrzał się żandarmom siedzącym w ganku i jakoś mocno zaniepokojony poleciał do Mateusza zajętego przy Stachowej chałupie; właśnie był siedział okrakiem na zrębie zacinając łuzy la2991 osadzenia krokwi2992.