— Nie odjechały jeszcze? — pytał nie przestając rąbać.

— A nie, to jeno bieda, że nie wiada, po co przyjechały.

— I w tym się cosik2993 tai niedobrego! — zająkał stary Bylica.

— A może o zebranie! Naczelnik się wygrażał, a strażniki już się tu i owdzie przewiadywały, kto Lipce buntuje — rzekł Mateusz zesuwając się na ziemię.

— To by rychtyk wypadało, że przyjechały po mnie! — szepnął Grzela rozglądając się niespokojnie, przybladł i ciężko robił piersiami.

— A mnie się widzi, co prędzej by po Rocha! — zauważył Stacho.

— Prawda, przeciek2994 się już o niego przepytywali! Że mi to nawet w myślach nie postało! — odetchnął z ulgą, lecz srodze zatroskany o niego, rzekł smutnie:

— Ani chybi, że jeśli mają kogo wziąć, to tylko Rocha!

— Jakże, możemy go to dać, co? Rodzonego ojca, co? — krzyczał Mateusz.

— Hale, nie sposób się im przeciwić, ani mowy o tym...