— Rwie len u proboszcza i jeszcze nie wie, co ją w domu czeka.

— Znowu zakotłuje się w Lipcach, przeciek3119 mu zarno3120 powiedzą!

Antek słuchał uważnie, gdyż mocno go zajęła nowina, lecz się nie odzywał, zaś Hanka z Kłębową szczerze ubolewając nad Tereską jęły przewidywać najgorsze la3121 niej rzeczy, aż im przerwała Jagustynka:

— Psu na budę taka sprawiedliwość! Hale, pójdzie se3122 taki ciołek3123 na całe roki3124 we świat, kobietę ostawi samą, a potem, jak się niebodze co przygodzi3125, to gotów ją choćby zakatrupić! A wszystkie też bij zabij na nią! Kajże3126 ta sprawiedliwość! Chłop to se może używać jak na psim weselu i nikto3127 mu za to nie rzeknie nawet marnego słowa! Do cna3128 głupie urządzenie na świecie! Jakże, to kobieta nie żywy człowiek, to z drewna wystrugana czy co? Ale kiej3129 już musi odpowiadać, to niechże i gach3130 zarówno płaci, przeciek3131 pospólnie3132 grzeszyli. Czemuż to jemu tylko uciecha, a la3133 niej samo płakanie, co?

— Moiściewy, tak już postanowione od wiek wieka, to i ostanie! — szepnęła Kłębowa.

— Ostanie, żeby się naród marnował, a zły cieszył, ale ja to bym postanowiła inaczej: wzion3134 któren3135 cudzą kobietę, to niechże se3136 ją ostawi na zawdy3137, a nie zechce, bo mu już nowa lepiej zasmakowała, kijem ścierwę i do kreminału3138!

Antek roześmiał się z jej zapalczywości, skoczyła ku niemu z wrzaskiem.

— La was to ino warte śmiechu, co? Zbóje zapowietrzone, każda wam najmilejsza, póki jej nie dostanieta! A potem jeszcze się przekpiwają!

— Wydzieracie się jak sroka na pluchę! — rzucił niechętnie.

Poleciała na wieś i przyszła dopiero nad wieczorem, ale srodze spłakana.