— Cóż się to waju3139 przygodziło3140? — spytała niespokojnie Hanka.
— A co, napiłam się człowieczego bólu i jaże3141 mnie zamgliło3142 — rozpłakała się i jęła3143 mówić przez łzy i szlochania — wiecie, a to Kozłowa wzięła Jaśka pod swoją opiekę i już mu wszyćko3144 wyśpiewała.
— Nie ta, to druga by mu pedziała3145, takie rzeczy się nie zagubią.
— Mówię wam, że cosik3146 strasznego wzbiera w ich chałupie! Poleciałam do nich, nie było nikogo. Zaglądam teraz, siedzą oboje i płaczą, na stole porozkładane podarunki, jakie jej przyniósł. Jezu, jaże3147 mróz mnie przejął, jakbym zajrzała do grobu. Nie mówią do się, jeno3148 płaczą. Mateuszowa matka rozpowiedziała mi, jak to było, aże mi włosy powstały na głowie.
— Nie wiecie, wspominał Mateusza? — zagadnął niespokojnie Antek.
— Pomstuje na niego, że niech Bóg broni! Jasiek mu tego nie przepuści, nie!
— Nie bójcie się, Mateusz go skamlał o łaskę nie będzie — odrzucił gniewnie i nie słuchając więcej poleciał na Podlesie przestrzec przyjaciela.
Nalazł go dopiero u Szymków, siedział z Nastusią pod ścianą i cosik3149 z cicha se3150 redzili3151, wywołał go zaraz i kiej3152 odeszli spory kawał drogi, opowiedział.
Mateusz aż się zachłysnął i zaczął kląć.
— A żeby to siarczyste pioruny spaliły taką nowinę!