A tylko niekiej3366, przy pacierzu, zrywała się ze spiekłych warg żałosna skarga.
— I za co to wszystko, mój Boże, za co?
XIII
U Dominikowej zrobiło się już zgoła nie do wytrzymania, Jagusia bowiem łaziła kiej3367 nieprzytomna i o bożym świecie niewiedząca, Jędrzych też jeno3368 zbywał roboty, coraz częściej przesiadując u Szymków, a w gospodarstwie czynił się taki upadek i opuszczenie, że nieraz niewydojone krowy pędzili na paśniki, świnie kwiczały z głodu i konie obgryzały drabiny rżąc przy pustych żłobach, boć stara nie poredziła3369 zaradzić wszystkiemu, jeszczek3370 ona utykała o kiju, z przewiązanymi oczami, na pół ślepa, to i nie dziwota, co głowa jej pękała od turbacji3371.
Bo i jakże: gnój pod pszenicę wysychał w polu, a nie miał go kto przyorać, len się już prosił o wyrywanie, ziemniaki zdałoby się jeszcze raz opleć i osypać, brakowało drew na opał, porządek3372 gospodarski niszczał, żniwa były za pasem, roboty starczyło choćby i na dziesięć rąk, a tu szło, kieby3373 kto w nosie podłubywał. Przynajęła nawet komornicę, sama też zabiegała, jak mogła, i dzieci pędziła do roboty, ale Jagusia była jakby głucha na wszyćkie3374 prośby i przekładania, zaś Jędrzych na jakąś pogrozę odburknął hardo:
— Bo ciepnę3375 wszyćko i pójdę se3376 we świat! Wypędziliście Szymka, to sobie tera3377 sami róbcie! Jemu ta nie cni się3378 za wami, chałupę ma, grosz ma, kobietę ma, krowę ma i gospodarz całą gębą. — Pyskował przemyślnie, trzymając się z dala.
— Juści3379, co3380 ten zbój poredził3381 zaradnie wszystkiemu! — westchnęła ciężko.
— A bogać, że uredzi wszyćkiemu, nawet Nastusia się dziwuje!
— Trza3382 by kogo przynająć abo i zgodzić3383 parobka... — myślała głośno.
Jędrzych podrapał się i rzekł nieśmiało: