— Prędzej, Pietrek! prędzej! — wołali coraz częściej, rosła w nich bowiem niecierpliwość, jakby opamiętanie, że już prawie w dyrdy3509 dosięgli granicznych kopców pod samym lasem.
Podnieśli deski woza i wraz z gnojem jak to ścierwo obmierzłe rzucili, jaże3510 ziemia pod nią jęknęła, padła wznak i nawet się nie poruszyła.
Dopadła jej wójtowa i kopnąwszy nogą zawrzeszczała:
— A wrócisz do wsi, to cię zaszczujemy psami! — podniesła jakąś grudę czy kamień i grzmotnęła w nią z całej siły — za krzywdę moich dzieci!
— Za wstyd całej wsi! — biła ją druga.
— Byś sczezła3511 na wieki!
— By cię święta ziemia wyrzuciła!
— Byś zdechła z głodu i pragnienia!
Biły w nią głosy, grudy ziemi, kamienie i przygarście piachu, a ona leżała kiej3512 kłoda, zapatrzona jeno3513 w rozkolebane nad sobą drzewa.
Spochmurniało nagle na świecie, zaczął padać deszcz gruby i rzęsisty.