— Żeby tak zatracić duszę chrześcijańską! Ale stara pono skarży całą wieś?
— Nic nie wskóra! Wszystkie postanowiły, całą gromadą, prawo mają...
— Straszna rzecz gniew całego narodu, straszna! — Jaże3552 się wstrząsł.
— Juści, ale głupia i zła, i niesprawiedliwa! — wybuchnął Mateusz i podprowadziwszy go pod chałupę sam zajrzał do środka, ale rychło wyszedł obcierając ukradkiem łzy. Nastusia przędła len pod ścianą, dziad przysiadł pobok i wyjął niebieską flaszkę.
— Wiecie, trza tą wodą pokropić Jagusię trzy razy na dzień i nacierać jej ciemię, a do tygodnia jakby ręką odjął! Dały mi tę wodę zakonnice w Przyrowie.
— Bóg wam zapłać! Dwie niedziele już przeszło, a ona cięgiem leży bez pamięci, czasami jeno3553 rwie się kajś3554 uciekać, lamentuje i Jasia przyzywa.
— Jakże Dominikowa?
— A też kiej trup, jeno przy niej przesiaduje. Nie pociągną oni długo, nie.
— Jezu, co się marnuje narodu, Jezu! A kajże to Szymek?
— W Lipcach siedzi, przeciek wszyćko na jego głowie, bo ja muszę przy obu stróżować.