— Idź, wójt wstąpi do mnie, to tam przyjdziemy! A machorka jest na szafce, zapal se...

Nie słyszał nawet, tylko wszedł do mieszkania, co po drugiej stronie drogi było.

Siostra rozpalała ogień, a najstarszy chłopak uczył się na elementarzu przy stole... Przywitali się w milczeniu.

— Uczy się to? — zauważył, bo chłopak sylabizował głośno i wodził zastruganym patykiem po literach.

— Już od kopania panienka z młyna mu pokazują, bo mój czasu nie ma.

— Roch też uczy już od wczoraj w ojcowej izbie.

— Chciałam i ja tam słać Jaśka, ale mój nie da, że to u ojca i że panienka więcej uczona, bo w szkołach była we Warszawie...

— Pewnie, pewnie... — powiedział, byle coś rzec.

— A Jasiek taki zmyślny do lementarza, aż się panienka dziwuje.

— Jakże... kowalowe nasienie przecież... syn takiego mądrali...